Planowe przekręcenia licznika
No cóż, nie ma co ukrywać, że pewne daty lubią się powtarzać, Zmieniamy wtedy jakąś cyferkę dodając lub odejmując cyferkę i staramy się z tym jakoś potem żyć dalej.
W większości przypadków takie zmiany mają wymiar kameralny, czasem są bardziej huczne bo dotyczą całych narodów, ale jedna taka zmiana powoduje, że n całym świecie ludzie dostają małpiego rozumu, spijają się do nieprzytomności i wysyłają w niebo pewną zawartość swojego portfela.
Przy czym patrząc obiektywnie nie ma za bardzo z czego się cieszyć, bo zmiana tego licznika oznacza że formalnie rzecz biorąc nasz globus postarzała się o kolejny roczek, a my będziemy mierzyć się z potrzebą pamiętania że na końcu daty nie wpisujemy już piątki tylko dajemy szóstkę.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie wiem jak Wy ale ja coraz bardziej podpisuje się pod tym memem w którym drzwi z napisem „Nowy Rok” odbezpieczają mocno wystraszeni saperzy, przerażeni brakiem wiedzy co tym razem yebnie.
Bo że tak się stanie to praktycznie robi się tradycja.
Druga sprawa, równie ponura, wiąże się z naszymi dowodami osobistymi.
Istnieje tam taki ponury wpis zwany PESEL, a wpis ten na początku zawiera dwie cyferki, które coraz bardziej oddalają się od tego co widnieje w kalendarzu. Niby jest to urzędowy formalizm, ale w jakiś cholerny sposób rzuca on cień na codzienna egzystencję.
Przy czym im dalej te liczby od siebie tym bardziej świadomy się człowiek robi..
Świadomy tego, że ma serducho, oczy, kości i ścięgna oraz cały zestaw wnętrzności wołających coraz głośniej o uwagę. Wynik parszywego odejmowania, pobudza te nieszczęsne narządy do testowania właściciela w zakresie pytania „a co będzie jak cię trochę pobolę ?”
I niby ten sam człowiek co parę lat temu, a już wstawać musi wolniej bo we łbie się kręci, po zdobyciu czwartego piętra wzywa karetkę w celu znalezienia płuc, serca i Bóg wie czego jeszcze, a żeby przeczytać instrukcję od tableteczek na słabnącą pamięć sięgamy po szkło powiększające, bo jakiś debil wymyślił wydruk instrukcji obsługi czcionką o rozmiarze chyba ujemnym.
Zresztą w pewien sposób łączy się to też z tym przekręceniem globalnego licznika.
Bo kiedyś po takim imprezowaniu, człowiek następnego dnia wstawał rano by coś ogarnąć… a teraz zastanawia się czy nie poddać się na starcie i po prostu nie wegetować aż do drugiego.
Choć może niekoniecznie to dobry pomysł bo wtedy przychodzą do głowy różne głupie pomysły, przez optymistów zwanych postanowieniami noworocznymi.
Wiecie takimi w stylu
W tym roku schudnę
Będę chodzić na siłownię i ćwiczyć by odzyskać energię
Będę się zdrowo odżywiać
Będę mieć wszystko w d… i wzniosę asertywność na poziom mistrzowski
Będę mieć wywalone na problemy w pracy
No dobra…. Chyba mi się nie chce dalej wspominać …. Eee wymyślać kolejnych.
Oczywiście, zaraz podbiega usłużna pamięć ( która na chwilę się aktywuje jak na złość ) i przypomina że dokładnie te same bzdurne plany składaliśmy sobie dokładnie rok wcześniej z dokładnością do godzin…i robi się jakoś tak wstydliwie.
Szczególnie to co bardziej poważne obietnice powodują, że czasem odwracamy wzrok od lustra która z wredną bezwzględnością pokazuje, że to coś w lustrze znowu zrobiło sobie z mordy cholewę.
Choć z drugiej strony, można to potraktować jako formę specyficznej zabawy wprawdzie niewiele wnoszącej w życie, ale będąc sztuką tworzenia alternatywnej rzeczywistości z gatunku co by było gdyby.
Hmmmm pomyślmy.
Przez chwilę na poważnie..
Sypię się, mnie j lub bardziej na poważnie więc przydało by się to co każdy wredny lekarz mówi..
Więcej ruchu
Spadek wagi
Zdrowy tryb życia
Mniej nerwów, stresu i depresji…
Buahahaha sorry ale do tego miejsca wytrzymałem ze śmiechem ale ostatnie już mnie rozczuliło – Pani doktor która to mówiła miała dość mocno zrezygnowaną minę, jak by powtarzała mantrę w którą sama nie wierzyła.
Tak mniej poważnych wyzwań na ten rok…
Instagram i FB .. więcej publikować, nie zwracając uwagi na wszelkie aspekty InFlucośtam – jedyny pozytyw z tego że czasem jak coś wpadnie z historii to wracają wspomnienia ….
Może jeszcze ktoś z Was się uśmiechnie, choć dzięki mechanizmom tego medium, mam wrażenie, że szansa że chociaż zobaczycie to co opublikowałem są coraz mniejsze.
Zrobić nowy „sklep” w Internetach. Przy czym sklep to za duże słowo… galerię ?? Cholera tez nie to, bo trąci to bufonadą i zadęciem – efekty moich zabaw raczej nie mają szansy pretendować do bycia obiektami kultury wyższej.
W każdym razie, chciałbym znowu mieć gdzie się chwalić czymś co wytworzyłem, może się komuś coś spodoba lub przyda ?
Zrobić parę filmów które wrzucę do netu by sobie wisiały. Przy czym zrealizować parę swoich pomysłów które zapewne poklasku wielkiego nie zyskają, ale dadzą mi chwilę oddechu od tego co „teraz” bo zanurzę się we wspomnieniach…
Zaskoczę Was …… zrobić parę kawałków muzycznych …. Kiedyś mi to dawało sporo frajdy, coś kiedyś nawet poszło w świat …..
Polatać
Porobić zdjęcia
I wiecie co ?
Pocieszyć się tym co nas otacza. Życiem. Światem.
Cieszyć się tym co często w naszym zabieganym codziennym życiu omijamy i ignorujemy.
Może jak by zebrać to wszystko w jednym dużym postanowieniu, okaże się, że otacza nas sporo szczęścia i radości, które całkiem nieświadomie ignorujemy pędząc przed siebie.
Życzę Wam tego w tym roku… byście znaleźli czas na to by się zatrzymać nad każdym małym okruchem radości i szczęścia, tak by wyszedł z tego całkiem pozytywny i szczęśliwy ciąg 356 dni.
Tak w całkowitej opozycji do tego czym karmią nas nagłówki i wiadomości.