Einstein miał racje co do nieskończoności …

Czyli tekst politycznie NIE poprawny po którym część z Was może poczuć się oburzona.

Zastanawiam się jak daleko może się posunąć w naszym świecie ( bo nie jest to problem tylko i wyłącznie naszego kraju ) twarde odrzucanie jakichkolwiek autorytetów, nauki czy twardych danych w imię „mędrców z TikToka”.

Zresztą … problem jest głębszy, bo zasadniczo można odnieść wrażenie, że świadomość społeczna co do tego co się dzieje wokół nas, zaczyna przypominać bardziej kameleona na rozrzuconym konfetti.

Przy włączonych stroboskopach i disco kuli.

Dosłownie każda pojawiająca się informacja ewoluuje i zmienia się w kolorowy bajzel sprzecznych opinii i teorii spiskowych. Negujących, zaprzeczających twierdzących że to żydowski ( a ostatnio u nas ukraiński ) spisek godzący w ( w tym momencie należy włączyć podniosła muzykę )  podstawowe wartości i prawa obywatelskie ( muzyka off ).

Absolutnie wszystko da się w chwili obecnej zakrzyczeć, stłamsić i wykazać, że jest to wymysł grupy trzymającej władzę, międzynarodowego spisku lub reptilian kontrolujących nas za pomocą pyłków rozsiewanych przez modelarzy.

I jak się stara ogarnąć ten cały zamęt to najczęściej wychodzi jeden schemat.

Komuś kurewsko zależy by dana konkretna idea poległa, bo nie daj Boże mogła by ona spowodować coś dobrego.

W tym momencie ( gdyby ten post trafił gdziekolwiek dalej niż do Was moi drodzy ) już widzę odsuwane z niesmakiem klawiatury, odrzucane myszki i pogardliwie rzucone „co za bzdury”.

Cóż ja mogę mieć na poparcie swojej tezy ?

Powiedział bym że liczby i statystyki, ale to ostatnio jest mocno .. echm łatwe do wpasowania do dowolnych teorii.

Zacznijmy od szczepień.

Przez spory okres XX wieku udało się wytępić całkiem sporo wrednych chorób. Wiecie, z gatunku takich co potrafiły zabijać więcej ludzi niż niejedna wojna. Naukowcy ( tacy nudni ludzie co najpierw się uczą, potem zdobywają wiedzę a potem badają to o czym się uczyli – nie mylić z gościem po podstawówce co siedząc w samochodzie przed kamerką zaczyna od słów „wiecie tak myślałem sobie w nocy …) wykombinowali że jeśli podamy organizmowi odpowiednio spreparowane i zneutralizowane wzorce zarazków, to nasz układ immunologiczny nauczy się jak z tym syfem walczyć. Nie zawsze zapobiegnie, nie zawsze da odporność na całe życie ale uchroni przed kopnięciem w kalendarz.

Do rozkwitu teorii o tym że 90% naukowców to idioci, a prawdziwa mądrość tkwi w ludzie ( a raczej w Internetach ) poznikały polio, tężec, krztusiec, odra, różyczka, ospa … możecie się zaszczepić na wirusowe zapalenie wątroby ( kiedyś dość poważny problem w szpitalach ). Dla osób które uważają że to nie było takie groźne i szczepionki są tylko sposobem na kontrolę populacji polecam poczytać trochę na przykład o błonicy… to że nazwa zapewne jest Wam obca zawdzięczacie masowym szczepieniom w latach 50. A poczytać warto bo może doszło by do co poniektórych, że zaszczepienie się może być całkiem miłą alternatywą w stosunku do śmierci od uduszenia się lub zatrzymania akcji serca od syfu co przenosie się droga kropelkową i zgodnie z pracami naukowymi stanowiło duże zagrożenie ze względu na wysoką śmiertelność choroby.  

Mógłbym coś dodać od siebie w temacie COVIDu ale powiem Wam że nie chce mi się nawet podnosić tematu, bo ilość głupoty którą na ten temat przeczytałem w zestawieniu z wspomnieniami walki o każdy oddech powoduje u mnie gwałtowny przypływ wkurwa ( wybaczcie ale innego słowa nie umiem użyć ).

Druga sprawa … ekologia..

Pany … no to już przecież w ogóle wymysły durnych oszołomów. Proszę najlepszy przykład, jakie ocieplenie skoro zima za oknem. Mroźna i nawet parę razy śnieg spadł. Ekspert od pogody z YouTube wyjdzie, zmarzną mu jajca i dumnie ogłosi że proszę, miał rację że to spisek. Będzie się pluł że ekologia to skok na kasę, i ograniczanie jego wolności do palenia w piecu oponami, plastikiem i czymkolwiek co mu do pieca wpadnie. Węgiel to czarne złoto, a dymiące kominy to prawdziwa oznaka szczęścia narodu. Farmy wiatrowe masowo mordują ptaki i powodują kiśnięcie mleka w zasięgu 3 kilometrów a panele słoneczne oślepiają pilotów i powodują wykupywanie żyznych pól przez wrogie siły chcące zniszczyć rolnictwo.

Tu pojawia się problem bo nie ma co ukrywać, że do ekologii dopięli się również idioci z drugiej strony co najchętniej zagonili by ludzi z powrotem na drzewa, a na widok samochodu dostają spazmu ( zapominając że ich super ekologiczne kiełki dostarczył obrzydliwy TIR na ropę.

Znowu .. żeby zobaczyć, że ekologia i walka o klimat to nie bzdury, wystarczy zajrzeć do stron z informacjami o stężeniu pyłów w powietrzu, czy przeanalizować czemu ostatnio tak wiele studni głębinowych chociażby w Polsce wysycha.

I kłopot polega na tym, że negujący zmiany klimatyczne mówią że przecież tyle śniegu spadło, czy że jest zimno więc nie ma globalnego ocieplenia.

Kłopot polega również na tym, że barany trochę nie doczytały, iż termin globalne ocieplenie jest czynnikiem wyzwalającym całą masę efektów z którymi tak naprawdę mamy już do czynienia. Generalnie ocieplenie klimatu powoduje nagromadzenie się energii w świecie który nas otacza, więcej energii to nie tylko temperatura.. to gwałtowniejsze zmiany pogodzie, potężniejsze wiatryn, nagłe ulewy czy susze. To coś co narasta lawinowo i powoduje, że musimy zabezpieczać się przed przyrodą w sposób do którego do tej pory nie byliśmy zmuszeni. Możemy się cieszyć ze śródziemnomorskiego ciepełka nad Bałtykiem sącząc zimne piwko, szczęśliwi że nie siedzimy w betonowym mieście w którym asfalt nagrzewa się do 50 60 stopni, a deszcz jeśli już przyjdzie trwa 15 minut i kończy się lokalnymi podtopieniami.

Co ciekawe, wracając do pyłu w powietrzu .. serio zajrzyjcie na takie śmieszne mapki w których Polska tak fajnie świeci na czerwono na tle Europy która pomału jest coraz bardziej zielona. Co ciekawe u nas to nie przemysł załatwia temat, tylko właśnie mędrcy Internetu którym żaden naukowiec nie podskoczy bo oni nie wymienią swojego kopciucha w ramach walki o prawdziwą wolność. A potem wyjdą w romantyczną mgłę ścielącą się za oknem, która nie wiadomo czemu …. po prostu śmierdzi.

Ostatnie .. Ekonomia..

Tu cholera…. Mam problem bo sam zaczynam skręcać ku teoriom może niekoniecznie spiskowym, ale na pewno głoszącym, że gdzieś kiedyś ktoś dał dupy.

Jak by nie spojrzeć, teoria że „gdy nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze” wydaje się kwitnąć w sposób niesamowity. Firmy samochodowe które zyski mają nie z produkcji a z obrotu na giełdzie własnymi aktywami, fundusze wspierające fundusze które inwestują w fundusze…

Teorie o kontroli, o światowym spisku … no zasadniczo wszystkim co tylko chcecie.. W Internecie krążą opowieści o globalnym sterowaniu, sektach i lożach masońskich które sterują całym rynkiem finansowym na świecie…

Tyle, że boję się że prawda jest tu zupełnie inna i dużo prostsza.

Bo fajnie się jest doszukiwać jakiś wielkich i misternych motywów dających satysfakcję z odkrycia globalnych spisków, zamiast zobaczyć w tym wszystkim najnormalniejszą chciwość ludzką. Zauważyć, że otacza nas ciągła potrzeba by mieć więcej, nawet w sytuacji gdy jest to po prostu szkodliwe i potencjalnie destrukcyjne.

Co gorsze mogło by się nagle okazać, że część z tych wszystkich eksplodujących teorii wynika między innymi z tego powodu.

Że ktoś po prostu chce na tym zarobić.

Lub zyskać co nie zawsze jest związane tylko z pieniędzmi,  jeśli dodamy do tego aspekty geopolityczne.

Nie szczep się … lecz się witaminą C wyciągiem z żeńszenia lub magicznym wywarem z pyłku wróżek. Sprzedam Ci ekologiczny produkt na wszystko i lewoskrętną wodę na przeczyszczenie zatok ( prawoskrętna jest na zatwardzenie – nie pomyl ). Daj mi swoje pieniążki pomyśl , jak byś się źle czuł jak byś nie leczył się moimi specyfikami, nie ufaj nauce… oni Ci nie powiedzą trudne zdania.. oni kłamią, oni nie chcą byś się dowiedział

Oddychaj tym co widzisz… to nie syf z Twojego pieca to pył z nad Sahary. Wiatraki i atom niszczą świat w przeciwieństwie do naturalnych paliw kopalnych. Skoro gdzieś tam uprawiają kąpiele w ropie a węgiel bierze się na rozwolnienie to nie może to być szkodliwe dla przyrody prawda?

Wiem że teorie spiskowe są fajniejsze niż nauka, wiem że łatwiej przyjąć , że trudne słowa są bełkotem a chłopski rozum wyjaśni wszystko.

Rozumem że odruchowo bronimy się przed stwierdzeniami że łyknęliśmy bzdury jak pelikany, a nasza niewiara wynika z bezmyślnego powtarzania chwytliwych sloganów bo zabrakło nam chęci do minimalnego wysiłku by coś zweryfikować.

Rozumem że ciężko się przyznać, że uwierzyliśmy w głupoty a honor odmawia powiedzenia, że popełniliśmy błąd i ziemia jednak kurde jest okrągła a nie w kształcie pizzy.

I tu wrócimy do pewnego pana ze śmieszną fryzurą który ponoć stwierdził że dwie rzeczy są nieskończone, wszechświat i głupota ludzka. Po czym zaraz dodał że co do tego pierwszego nie jest pewien.

Smutne jest to, że do tej głupoty sami dodajemy egocentryzm, zaślepienie i absolutny brak umiejętności do przyznania się do błędów i porażek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *